„Przyjmijmy śmierć jako naszego nauczyciela i pozbądźmy się strachu. Lekcja brzmi: Kochaj w każdej chwili i żyj tak, jakby miała być ostatnia.” Zorba Budda

„Przyjmijmy śmierć jako naszego nauczyciela i pozbądźmy się strachu. Lekcja brzmi: Kochaj w każdej chwili i żyj tak, jakby miała być ostatnia.”

Stan głębokiego wewnętrznego spokoju jest źródłem prawdziwego szczęścia. Kiedy zrozumiemy zależności życia, nie będziemy już musieli się niczego bać.

Jeśli nie żyjemy tak, jak byśmy chcieli, musimy szukać przyczyny w lękach, które nam w tym przeszkadzają. Pierwotnym lękiem, z którego wyrastają wszystkie inne lęki, jest lęk o życie, czyli lęk przed śmiercią. Lęk przed śmiercią możemy też nazwać lękiem przed utratą życia. Z nim związany jest każdy kolejny lęk przed utratą czegokolwiek. Abyśmy mogli usunąć z naszego życia ten pierwotny lęk, a następnie wszystkie lęki z niego wynikające, musimy skierować uwagę na śmierć, a poprzez nią na życie.

Śmierć jest częścią ziemskiego życia każdego z nas, każdej istoty. Jak się mówi: „śmierci nikt nie uniknie, a wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi”. Wszyscy kiedyś odejdziemy, ponieważ wszystko ma swój początek, zmianę i koniec. Wszystkie formy są przemijające. Tak jest również z życiem, a to, co uważamy za koniec życia ziemskiego, nazwaliśmy śmiercią. Wiemy, że kiedyś umrzemy, ale nie wiemy kiedy i jak. Nie wiemy, kiedy nasz czas się wypełni.

Często nie potrafimy zrozumieć, jak ktoś mógł umrzeć, skoro jeszcze wczoraj tu był. Śmierć – zwłaszcza ta, którą uznajemy za tragiczną – jest zawsze tylko chwilą i nie jest przypadkowa, ponieważ przypadki nie istnieją. Po prostu nadszedł czas – nasz czas w tym ziemskim życiu się wypełnił. Wszystko, czego doświadczyliśmy, prowadziło nas do tego, abyśmy w danym momencie byli w danym miejscu. Śmierci nie unikniemy i jeśli mamy umrzeć, to umrzemy. Nic nie można z tym zrobić. Możemy to tylko przyjąć jako fakt i się z tym pogodzić.

Pięknie oddaje to historia „Śmierć w Teheranie” z książki Człowiek w poszukiwaniu sensu: bogaty i potężny Pers spacerował po swoim ogrodzie z jednym ze służących. Sługa nagle krzyknął, że spotkał Śmierć, która mu groziła. Błagał swojego pana, aby dał mu najszybszego konia, by mógł uciec i dotrzeć do Teheranu przed wieczorem. Pan się zgodził, a sługa galopem odjechał. Gdy pan wrócił do domu, spotkał Śmierć i zapytał: „Dlaczego przestraszyłaś mojego sługę i mu groziłaś?” „Nie groziłam mu – odpowiedziała Śmierć – byłam tylko zaskoczona, że spotkałam go tutaj, skoro miałam się z nim spotkać dziś wieczorem w Teheranie.”

Dokładnie o to chodzi. Mówimy sobie: gdyby to czy tamto potoczyło się inaczej… Ale w rzeczywistości życia „gdyby” nie istnieje. Wszystko jest teraz i tak, jak ma być. Wszystko wydarzyło się dokładnie tak, jak miało się wydarzyć – ponieważ się wydarzyło. To znaczy, że nie mogło się wydarzyć inaczej.

Podobny przykład widziałem kiedyś w wiadomościach. W Turcji było trzęsienie ziemi i jedna kobieta straciła troje dzieci. Tytuł brzmiał: Munih uciekła przed wojną z Syrii. „Straciłam troje dzieci. Uciekliśmy przed śmiercią z Syrii, a dopadła nas tutaj.”

Uświadomienie sobie tej prawdy daje nam szansę wykorzystać czas, który został nam dany – nie na czekanie na śmierć czy lęk przed nią, lecz dla życia. Świadomość, że kiedyś odejdziemy i nic oprócz naszych czynów nie zabierzemy ze sobą, daje nam możliwość uwolnienia się od zależności od strachu i form oraz rozpoczęcia życia w miłości.

Pięknie opisano to w książce Cztery umowy, gdzie Anioł Śmierci mówi: „Wiesz, wszystko, co tutaj istnieje, należy do mnie, nie do ciebie. Twój dom, partner, dzieci, samochód, kariera, pieniądze – to wszystko jest moje i mogę to zabrać, kiedy zechcę. Na razie możesz z tego korzystać.”

Jeśli zrozumiemy tę prawdę – że nic nie jest nasze, że niczego nie posiadamy i nic materialnego nie zabierzemy z tego życia – przestaniemy bać się utraty czegokolwiek. Stracić możemy tylko to, co do nas należy. A skoro niczego nie posiadamy, nie możemy nic stracić.

Przyszliśmy na ten świat jako wolne dusze. Przyszliśmy sami i sami odejdziemy. Każdy z nas ma swoją drogę i należy ją szanować. Ta droga jest tylko nasza i powinna być autentyczna. Mamy żyć swoim życiem, nie życiem innych.

To, co inni uważają za właściwe, nie musi być dobre dla nas. Tak jak cały wszechświat jest w ruchu i wszystko się zmienia, tak zmienia się także nasza świadomość. Nic nie jest na zawsze.

Nie możemy stracić partnera, bo go nie posiadamy. Nie możemy stracić dzieci – one też są wolnymi istotami. Nie możemy stracić ziemi – planeta nie należy do nas. Wszystko jest przemijające.

To jest poziom świadomości, na którym rozumiemy, że wszyscy jesteśmy wolni i że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. To jest szacunek. A działanie w miłości oznacza wzajemne respektowanie tej wolności.

Nie oskarżamy, nie manipulujemy, nie krzyczymy, nie gniewamy się – bo rozumiemy, że każdy działa najlepiej, jak potrafi na swoim poziomie świadomości. Nie mamy prawa nikogo oceniać ani karać.

To nie znaczy, że mamy się wszystkiego wyrzec. Społeczeństwo funkcjonuje według zasad i prawa, które zapewniają pewien poziom wolności. Mówimy tu o własności z innej perspektywy – takiej, która uwalnia nas od strachu i pozwala w pełni cieszyć się życiem.

Kiedy przestaniemy przywiązywać się do form i uwolnimy się od lęku przed utratą, zaczniemy dostrzegać prawdziwe piękno życia. Zaczniemy żyć bez strachu i tworzyć swoją rzeczywistość w miłości.

Aby przestać się bać, musimy przyjąć śmierć jako naturalną część życia. Nie ma sensu tracić czasu na coś, czego nie możemy kontrolować. Możemy natomiast zdecydować, jak będziemy żyć.

Już starożytni Rzymianie mówili „Carpe diem” – chwytaj dzień. Żyj tak, jakby każdy moment był ostatni. Dlaczego więc większość z nas tak nie żyje? Bo powstrzymuje nas strach.

Pięknym przykładem jest choroba. Dla jednych jest końcem, dla innych początkiem. Mój przyjaciel, który zachorował na raka, powiedział: „Jestem wdzięczny chorobie, bo nauczyła mnie żyć.” Przestał się bać i zaczął cieszyć się życiem.

Jestem przekonany, że właśnie życie bez strachu tworzy stan zdrowia.

Dlatego żyjmy bez strachu i cieszmy się życiem. Korzystajmy z dóbr świata, ale nie uzależniajmy od nich naszego szczęścia. Najważniejszy jest nasz stan wewnętrzny.

To, jak postrzegamy siebie i świat, zależy od poziomu naszej świadomości – czy wibrujemy na częstotliwości strachu czy miłości.

Jak powiedział Augustyn z Hippony: „Kochaj i rób, co chcesz”. Kluczowe jest słowo „kochaj”.

Jeśli działamy z miłością i nikomu nie szkodzimy, możemy robić wszystko. Nie da się zadowolić wszystkich – ważna jest intencja.

Kiedy zaprogramujemy się na miłość, nasze myśli, emocje i działania nie będą mogły nikogo krzywdzić. To stan zdrowia – psychicznego, emocjonalnego i fizycznego.

Jaką więc lekcję daje nam śmierć? Żyjmy w miłości. Nie odkładajmy niczego. Nie żałujmy. Wyrażajmy uczucia.

Nie oceniajmy innych – nie znamy ich historii. Każde działanie jest wynikiem całego życia człowieka.

Pamiętajmy, że wszyscy byliśmy kiedyś niewinnymi dziećmi. Szukajmy w każdym tej istoty.

Naszym zadaniem nie jest sądzić, lecz kochać. Uczmy się miłości do siebie. Nie trwajmy w tym, co nas nie uszczęśliwia.

Życie jest krótkie. Wykorzystajmy je najlepiej jak potrafimy.

Jak powiedział Marek Aureliusz: „Życie to tylko krótkie otwarcie i zamknięcie oczu. Od ciebie zależy, co w tym czasie zobaczysz.”

%s ...
%s
%image %title %code %s
%s