Przeprogramuj strach na miłość

Jedyną pewnością, którą wszyscy mamy w życiu ziemskim, jest to, że kiedyś z tego życia odejdziemy. To, czego nie wiemy, to kiedy i jak. Jedną z możliwych odpowiedzi na to pytanie jest to, jak żyjemy nasze życie. Czy w miłości, z pożytkiem dla całości, czy w strachu i egoizmie. Od tego może zależeć także jakość i długość naszego ziemskiego życia.

Jeśli ludzkość czerpie korzyść z naszej egzystencji, z naszej obecności, możemy być tu bardzo długo i umrzeć zdrowi, albo gdy wyczerpie się nasza energia życiowa i nasz czas się wypełni, możemy sami zdecydować się odejść. Wszystko inne jest przeciwieństwem i albo odejdziemy w chorobie, albo zostaniemy niedobrowolnie odwołani. Choroba i odwołanie z życia są znacznie częstszymi przyczynami naszego odejścia z tego świata. Znamy to. Wiele razy ktoś tragicznie ginie, a nam sposób jego odejścia wydaje się niezrozumiały. Albo ktoś, o kim myśleliśmy, że jest zdrowy, nagle choruje i jego odejście jest bardzo szybkie.

Jednak nigdy nie dzieje się nic, co nie powinno się wydarzyć. Nic nie dzieje się bez tego, by nie było częścią planu całości. Wszechświat w każdej chwili jest doskonały. Chodzi więc o to, jak żyjemy nasze życie i na ile jesteśmy pożyteczni dla całości.

Jeśli więc chcemy odejść w zdrowiu i w spokoju, musimy pozbyć się strachu. Uwalniając się od strachu, pozbędziemy się stresu na poziomie fizycznym i egoizmu na poziomie mentalnym. Bez strachu w naszej świadomości zaczniemy żyć w miłości. W energii, która leczy ciało i utrzymuje je w równowadze, a myśli, przekonania, decyzje i działania, które na ich podstawie podejmujemy, będą skierowane ku dobru całości. Gdzie jest światło, tam nie ma ciemności. Gdzie jest miłość, tam nie ma strachu. To jest duchowa fizyka.

Aby zrozumieć, że nie mamy się czego bać, przyjrzyjmy się temu, czym właściwie jest życie, śmierć, strach i miłość.

Pandemią naszych czasów jest lęk. Jest to choroba psychiczna, której przyczyną jest strach przed przyszłością, a objawami są problemy psychiczne i fizyczne, trudności w relacjach, w pracy, w partnerstwie, w wydajności… po prostu we wszystkich obszarach życia. Ciągle się czegoś boimy. Trwamy w starych, nieskutecznych wzorcach myślenia i zachowania, nawet jeśli nie czujemy się w nich dobrze. Powód jest prosty – boimy się zmiany. Boimy się żyć, ponieważ wszystkiego, co nowe, się obawiamy i wierzymy tylko w to, co znamy.

Jesteśmy przekonani, że sposób, w jaki teraz żyjemy, jest jedyną możliwą opcją i żadnej innej nie dopuszczamy. Trzymamy się więc naszego życia „zębami i pazurami”, nie zdając sobie sprawy, że można żyć inaczej. Jak zwykle mówię: „można żyć nawet w lesie”. Staramy się za wszelką cenę utrzymać nasze standardy materialne, jakby inny sposób życia nie istniał. Zapominamy, że kiedyś żyliśmy bez nich – i być może byliśmy wtedy znacznie szczęśliwsi.

Przyjemnie jest mieć zabezpieczenie materialne i z niego korzystać, ale trzeba pamiętać, że wszystko jest przemijające i podlega zmianom. To tylko nasze ego – iluzja o nas samych stworzona przez umysł – identyfikuje się z rzeczami materialnymi, statusem społecznym i potrzebą znaczenia w oczach innych. A gdy coś z tego się zmienia, wydaje się, jakby zawalił się cały świat.

Kiedy uwolnimy się od ego, przestaniemy być niewolnikami umysłu i przestaniemy określać swoją wartość jako ludzi na podstawie przemijających form. Dopiero wtedy staniemy się naprawdę wolni i przyjmiemy wszystko, co jest i co się dzieje, ze zrozumieniem, miłością i bez oporu. Jednak te iluzoryczne pewniki, w których więzi nas nasz umysł, nie pozwalają nam zmienić życia w kierunku miłości, radości i spokoju.

Być szczęśliwym, cieszyć się, dostrzegać piękno i prostotę życia. Zawsze mamy mnóstwo obaw, co może się wydarzyć, i to powstrzymuje nas przed decyzją opuszczenia znanego i zrobienia kroku w nieznane. Bycia twórcą swojego życia, swojej pozytywnej rzeczywistości.

Bo co tak naprawdę może się stać? Że stracimy majątek, pozycję społeczną, pracę, sprawność fizyczną? To wszystko jest przemijające, a nawet jeśli by do tego doszło, miałoby to swój powód. A czego umysł ogarnięty strachem nie widzi, to że otworzą się przed nami nowe możliwości. Usunięcie starego tworzy przestrzeń dla nowego. Jedne drzwi się zamykają, inne się otwierają. Wszystko, co dzieje się w naszym życiu, jest dla nas najlepsze – nawet jeśli w danej chwili tego nie widzimy.

W skrajnym przypadku możemy stracić życie. Skoro i tak kiedyś je stracimy, to dlaczego mielibyśmy się bać? Teraz je mamy, jesteśmy tutaj, więc żyjmy!

Życie można przeżyć na wiele sposobów, istnieje wiele rzeczywistości i tylko nasze nastawienie oraz poziom świadomości w danym momencie decydują o tym, jaka będzie nasza teraźniejszość, a z niej wynikająca przyszłość. Możemy zapytać samych siebie: co z tego, czego doświadczyłem w życiu, wymyśliłem sam? Życie jest tak tajemnicze i ma tyle możliwości, że niczego z tego, czego doświadczyliśmy, nie stworzyliśmy sami. A jednak jesteśmy tutaj i żyjemy.

Na nasze życie wpływa nasze zaprogramowanie oraz życie wszystkich innych i wszystkiego, co razem tworzy tę planetę. Czego więc mamy się bać, skoro i tak nie możemy kontrolować tego, co dzieje się na zewnątrz? To, co możemy kontrolować, to czy będziemy postrzegać tę zewnętrzną rzeczywistość przez pryzmat strachu czy miłości. Możemy wpływać na nasze wewnętrzne nastawienie, które kształtuje sposób, w jaki postrzegamy świat. A skoro to wiemy, mamy wolność wyboru. Możemy zdecydować, czy chcemy żyć w strachu i być ofiarą życia, czy żyć w miłości i być świadomym twórcą swojego życia.

Nikt nie wie, co przyniesie przyszłość – przyszłość jest otwarta. W rzeczywistości nie istnieje, istnieje tylko w naszych wyobrażeniach. Powinniśmy wierzyć i zgodzić się z Oshą, który powiedział: „przyszłość sama o siebie zadba”. To jednak, co powinniśmy wiedzieć, to że przyszłość tworzymy jakością naszej świadomości w teraźniejszości.

To, jak myślimy, czujemy, działamy – czyli nasze zaprogramowanie i poziom świadomości – kształtuje przyszłość. Jeśli się czegoś boimy, a strach jest jedynie projekcją naszego umysłu, tworzymy tym samym naszą przyszłą rzeczywistość. Myśli połączone z uczuciem strachu mają bardzo silne oddziaływanie elektromagnetyczne i to, czego się boimy – co prawdopodobnie nigdy by się nie wydarzyło – właśnie to przyciągamy do swojego życia.

Strach zawsze prowadzi nas w przeciwnym kierunku niż ten, w którym powinniśmy lub chcemy iść. Ostatecznie prowadzi nas drogą, której najbardziej się boimy. Dlatego uczucie strachu powinno być dla nas kontrolką na desce rozdzielczej życia, która pokazuje nam to, czego nie chcemy. Jeśli w danych okolicznościach odczuwamy strach, musimy zmienić okoliczności.

Skierujmy uwagę nie na zewnętrzną rzeczywistość, której nie możemy zmienić, lecz na wewnętrzną, którą zawsze możemy zmienić. Efektem tej pracy będzie brak strachu, brak przyciągania tego, czego nie chcemy, i zaufanie do nurtu życia. Przecież jesteśmy tutaj – a skoro jesteśmy, to ma to jakiś powód.

Strach jest przyczyną wszystkiego, co odbiera nam radość życia. Jest przyczyną stresu, chorób, porażek, negatywnych uczuć i emocji… ale czy jest rzeczywisty? Czy naprawdę to strach jest przyczyną negatywnych objawów naszego życia, czy umysł, w którym się rodzi? Prawidłowa odpowiedź to: umysł.

Jeśli więc chcemy usunąć strach z naszego życia, musimy przeprogramować umysł. Musimy zrozumieć, że nie mamy się czego bać, ponieważ sam strach – ani to, czego się boimy – w rzeczywistości nie istnieją. Istnieją tylko w naszym umyśle, w naszych wyobrażeniach, w naszej rzeczywistości.

Jak więc usunąć strach z naszego umysłu? Wszyscy mamy w naszym DNA kod stresu, będący częścią instynktu przetrwania. Ma on ratować nasze życie w sytuacjach granicznych, ale nie powinien się aktywować w sytuacjach, które nie zagrażają życiu.

Strach o życie miał być więc rzadkim doświadczeniem, ale na pewnym etapie rozwoju człowieka stał się stałą, destrukcyjną częścią naszego życia. I właśnie w tym kodzie tkwi źródło wszystkich naszych lęków – pierwotny strach, z którego powstają wszystkie inne. Jest to strach o życie i jego bliźniak – strach przed śmiercią.

Być może to tylko, jak się mówi, „błąd w matrixie”, bo kod stresu – jako część instynktu przetrwania – został zakodowany jako strach przed śmiercią i rozprzestrzenił się na całe nasze życie.

Jeśli zrozumiemy prawdę o istnieniu, życiu i śmierci i przyjmiemy ją jako świadome przekonanie, przestaniemy się bać, ponieważ każdy strach jest w istocie strachem przed śmiercią.

Zastanówmy się więc: czym właściwie jest życie? O co tak naprawdę się boimy, gdy mówimy, że boimy się o życie? I dlaczego boimy się śmierci?

Boimy się śmierci tylko dlatego, że wierzymy, iż wraz z nią kończy się nasze życie. Na poziomie materialistycznego myślenia wierzymy głównie w to, co widzimy, czego możemy dotknąć, co wydaje się logiczne i „naukowo udowodnione”.

Ciało widzimy – duszy nie. Ciało widzimy umierające – duszy odchodzącej nie widzimy. Nie interesuje nas, jak ciało działa, jak zostało stworzone, co je ożywia. Na tym poziomie świadomości umysł mówi nam, że jesteśmy tylko fizycznym ciałem.

A przecież nie jesteśmy ani ciałem, ani umysłem. Jesteśmy czystym istnieniem – duszą, świadomością poza formą, która ożywia ciało. Ciało jest tylko fizyczną powłoką, a umysł narzędziem służącym rozwojowi świadomości duszy, która sama w sobie jest nieśmiertelna.

Gdy przyjmiemy to jako prawdę, strach przed śmiercią zniknie, bo umrzeć może tylko ciało. My – jako dusza – jesteśmy nieśmiertelni. Śmierć jest jedynie powrotem do domu, by podsumować rozwój i przygotować się do kolejnego wcielenia.

A czym jest jedno ludzkie życie w perspektywie wieczności? Kroplą w oceanie czasu.

Skoro więc życie nie kończy się wraz ze śmiercią, dlaczego mielibyśmy się go bać? Życia nie trzeba się bać – życie trzeba przeżyć.

Wszyscy kiedyś odejdziemy, a kiedy odejdziemy, nic nie będzie nas już martwić. Więc dlaczego martwimy się teraz, skoro jesteśmy tutaj, aby żyć?

Nie jesteśmy tu po to, by się bać. Jesteśmy tu z ważnego, wyjątkowego powodu. Sami zdecydowaliśmy się narodzić w tym czasie i w tych okolicznościach – więc żyjmy tak, aby wypełnić nasze przeznaczenie.

Wszechświat nam w tym pomaga i tworzy warunki potrzebne do jego realizacji. Napotkamy przeszkody, ale nie trzeba się ich bać – są częścią naszego rozwoju.

Jednym z powodów, dla których boimy się śmierci, jest także strach przed utratą bliskich. Najtrudniejsze jest zaakceptowanie ich nagłego odejścia.

Jeśli jednak odejdą wcześniej, pomoże nam wiara, że nie umarli – tylko wrócili do domu. Powody mogą być różne i być może zrozumiemy je dopiero wtedy, gdy sami tam wrócimy i ponownie się spotkamy.

Bo na poziomie dusz życie jest wieczne.

Na poziomie życia i śmierci wszyscy jesteśmy równi. Jesteśmy jednocześnie śmiertelni i nieśmiertelni. Śmiertelne jest ciało, nieśmiertelna dusza.

Pochodzimy z jednego źródła, mamy tę samą istotę, jesteśmy jednym gatunkiem. Nasza różnorodność niczego tu nie zmienia – ciało czeka śmierć, duszę życie wieczne.

Pamiętajmy, że wszystkie formy są przemijające. To jest cykl życia. Uczmy się od roślin i zwierząt przyjmować to, co jest, z boskim spokojem. Uczmy się, jak żyć i umierać bez lęku.

Gdy przestaniemy bać się śmierci, znikną wszystkie nasze lęki. To nie my umrzemy – umrą nasze lęki.

Zorba Buddha
człowiek nowej ery cieszący się ziemskimi przyjemnościami w duchowy sposób – w miłości, bez strachu

%s ...
%s
%image %title %code %s
%s